Pamiętnik Mai dla Dziadka
Ciepły projekt pełen uśmiechów
📖 Read Story →
Dwa szopy wtoczyły się w wielki stos liści pod jasnym słońcem. Futrzane ogony drgały, a noski wystawały z liści. Tuż między nimi, w połowie ukryta pod złotymi liśćmi, lśniła kulka jak mała zielona gwiazdka. „Moja!” krzyknęli Mina i Rafi jednocześnie, ich głosy rozbrzmiewały w cichym parku. Mina, której wąsy zawsze drżały z pragnienia przygód, złapała jeden koniec błyszczącej kulki. Rafi, równie szybki, chwycił drugi. Ciągnęli. Szarpali. Kulka ani drgnęła. Ich policzki nadęły się z uporu. „Puść, ja pierwsza zobaczyłam, jak się błyszczy!” warknęła Mina, zaciskając mocno łapki. „W żadnym wypadku! Ta kulka potoczyła się prosto do mojej łapki!” sprzeczał się Rafi, jego oczy były szerokie jak dwie oliwki. Osiedlowy park przyglądał się w ciszy. Wiewiórki przerwały swoje plotki. Modroczerwony ptak przestał skakać. Tylko chłodny wietrzyk wciąż tańczył w gałęziach nad nimi.
Popołudnie mijało, a Mina i Rafi wymieniali wszystkie powody, dla których to każde z nich miało rację. Ich głosy stawały się głośniejsze, noski marszczyły się, i żadne z nich nie czuło się już szczęśliwe. Ogon Miny opadł, a uszy Rafiego opadły jeszcze niżej. Siedzieli w ciszy przez długą, nadąsaną minutę. Mina ścisnęła kulkę i zauważyła, że bez słońca wcale tak bardzo nie błyszczy. Spojrzała na Rafiego i zobaczyła, że wyglądał tak samo zrzędliwie, jak ona się czuła. Właśnie wtedy, przez liście, doszedł delikatny szelest. Stary żółw Tully przykłusował, jego skorupa lśniła w słońcu. Mrugnął swoimi spokojnymi żółwimi oczami. „Kłopoty pod dębem dzisiaj?” zapytał swoim cichym, powolnym głosem. Mina mrugnęła. Rafi pociągnął nosem. Żaden nie odezwał się słowem. Tully czekał, cierpliwy jak najstarsze opowieści. Potem zapytał: „Jak się czujecie, trzymając tę kulkę?” Mina mocno trzymała kulkę. „Myślałam, że będę szczęśliwa. Ale teraz moje łapki są spocone, a futerko nastroszone.” Rafi skinął głową. „Ja czuję tylko złość. Jakby w moim brzuszku grzmiała burza.” Tully uśmiechnął się łagodnym żółwim uśmiechem. „Kiedyś kochałem czerwony liść. Ale liście odlatują. Ważne jest to, z kim dzielę słońce. Może kulki są jak liście. Ładne – ale same nie dają frajdy. A co, gdybyście spróbowali podzielić się kulką? Jedno się bawi, potem drugie. Albo jeszcze lepiej, wymyślcie razem nową grę.”
Mina i Rafi spojrzeli na siebie. Dzielenie się? Czy to naprawdę mogło zadziałać? Spojrzeli na kulkę, potem na oświetloną słońcem trawę, a potem oboje wybuchnęli śmiechem na widok zrzędliwych min, które robili. „Zbudujmy wyścig kulek!” powiedziała Mina, machając radośnie ogonem. Zaczęli pracować, zbierając gałązki, układając liście i wygładzając ziemię na rampy. Ich łapki poruszały się szybko, ogony smagały powietrze, gdy znajdowali najlepsze kamienie i najbardziej wyboiste ścieżki. Zbudowali dwie kręte ścieżki obok siebie, tak by każde mogło dopingować swoją kulkę zjeżdżającą z górki. Najpierw Rafi potoczył kulkę. Pomknęła i odbiła się przez liście. Mina klaskała i wiwatowała głośniej niż wiatr. Następnie spróbowała Mina. Złapała oddech, gdy kulka przeskoczyła kamyk i wylądowała tuż przy palcu Rafiego. Rafi krzyknął z zachwytu. Każda kolejka przynosiła więcej chichotów. Wkrótce przyjaciele z lasu pojawili się, by patrzeć, a nawet Stary Tully powoli zaklaskał swoimi łuszczącymi się stopami. Blask kulki był przyjemny – ale śmiech był najjaśniejszą rzeczą.
Gdy słońce zaczęło nisko zachodzić, Mina spojrzała na Rafiego z zadowolonym westchnieniem. Delikatnie popchnęła kulkę w jego stronę. „Przepraszam za to szarpanie. Dużo fajniej jest bawić się razem.” Rafi uśmiechnął się szeroko. „Zawsze wymyślajmy własne gry. A jeśli kiedyś utknę, poprosimy o pomoc.” Zderzyli łapki, uśmiechając się szerzej niż kiedykolwiek. Kulka potoczyła się, łapiąc odrobinę słońca. Ale Mina wcale się tym nie przejęła. Pod wielkim dębem, przyjaźń była najjaśniejszym skarbem ze wszystkich.
Przytulna, deszczowa weekendowa przygoda Mai i Liny
📖 Read Story →
Niedoskonałe Urodziny Tworzą Najsłodsze Wspomnienia
📖 Read Story →