Leila i Przygoda bez Etykiet
Miejska gra, w której każdy element ma znaczenie
Czytaj →
Noah poczuł, jak ściska go w żołądku, gdy zorientował się, że niegrzeczny SMS trafił do osoby, o której pisał.
Jego kciuk zawisł nad ekranem. Wiadomość patrzyła na niego oskarżycielsko: "Ava będzie to sprawdzać sto razy. Zanim skończy, zamienimy się w skamieliny".
Imię na górze ekranu nie brzmiało Mateo, jego najlepszy przyjaciel. To była Ava.
Noah stuknął "Cofnij". Nic. Przesunął palcem, zamknął aplikację, otworzył ją ponownie. Niebieski dymek wciąż tam był, wyraźny i jasny. Poczuł, jak pieką go policzki. Plecak na ramionach nagle stał się bardzo ciężki.
Następnego ranka na korytarzu pachniało strużynami z ołówków i pastą do podłóg. Trzaskały szafki. Dzieci wybuchały krótkimi salwami śmiechu. Noah szedł ze spuszczoną głową i podkradł się do swojej szafki. Czuł w kieszeni tego SMS-a, jakby miał swoją wagę.
Kilka kroków dalej, przy swojej szafce, stała Ava, uporządkowana jak tabliczka mnożenia. Jej brązowe włosy były związane w niski kucyk. Wyjęła z torby tablet. Ekran oświetlił jej twarz.
Noah patrzył, jak jej oczy przesuwają się po ekranie. Zobaczył ten delikatny wstrząs, jakby ptak uderzył w szybę. Zamrugała szybko i przytuliła tablet do piersi. Nie rozejrzała się. Nic nie powiedziała. Po prostu bardzo delikatnie zamknęła szafkę i poszła do klasy.
Noah poczuł ucisk w gardle. Chciał zapaść się pod ziemię.
Pani Patel klasnęła w dłonie, gdy zadzwonił dzwonek. "Ważne wieści, drużyno! Maple Ridge bierze udział w Międzyszkolnych Zawodach Robotycznych. Nasza klasa zbuduje, zaprogramuje i zaprezentuje robota w ciągu dwóch tygodni".
Zaszurały krzesła. Rozległ się szum szeptów. Noah wyprostował się. Roboty to było to, co lubił najbardziej. Szybkie pomysły strzelały mu w głowie jak iskry.
Pani Patel uśmiechnęła się. "Podzielimy zadania. Noah poprowadzi ekipę testującą. Ava będzie odpowiedzialna za projekt i dokumentację". Napisała imiona na tablicy. "Będziemy potrzebować zarówno szybkości, jak i dokładności. Pomyślcie o tym jak o sztafecie".
Noah znowu poczuł ucisk w żołądku. Zerknął ostrożnie na Avę. Pisała w małym notesie z okładką w gwiazdki. Jej ołówek nie zatrzymywał się ani na chwilę.
Pracownia robotyki nuciła cichymi dźwiękami: warkotem małego silniczka, klikaniem łączonych klocków, delikatnym stukotem klawiszy. Na półkach w opisanych pojemnikach leżały koła, czujniki i przewody. Plakat głosił: "Testuj. Kombinuj. Próbuj znów".
Noah wpiął czujnik i zawołał: "Ekipo testująca! Zobaczmy, czy potrafi podążać za linią". Nacisnął "Start". Robot szarpnął do przodu, pojechał prosto, a potem zaczął kręcić się w kółko, jakby dostał zawrotów głowy.
Noah przełknął ślinę i zresetował program. Spojrzał na drugą stronę stołu. Ava sprawdzała schemat, a potem ułożyła trzy niebieskie kołki w równym rzędzie. Jej notatki leżały otwarte. Małe ramki. Staranne strzałki. Ponumerowane kroki.
Robot znowu szarpnął. Zatrzymał się na linii i zamrugał.
Ava podniosła wzrok. Jej spojrzenie prześlizgnęło się po Noah, a potem po robocie. Nic nie powiedziała. Wróciła do swoich notatek.
Noah czuł, jak na twarz występuje mu rumieniec. Pochylił się blisko ekranu i udawał, że studiuje kod.
Na lunchu omijał miejsca i wślizgnął się na koniec stołu. Jego kanapka smakowała jak trociny. Za każdym razem, gdy myślał o SMS-ie, widział ten mały grymas na twarzy Avy. Chciał się schować. Chciał to obrócić w żart. Wiedział, że to niczego nie naprawi.
Gdy zadzwonił ostatni dzwonek, robot wciąż zacinał się na zakręcie. Termin upływał za jeden dzień. Pani Patel powiedziała: "Liderzy, ustalcie plan, zanim wyjdziecie. Dacie radę". Rzuciła im obu stanowcze spojrzenie i podeszła, by pomóc innej grupie.
Noah wpatrywał się w stół. Nerwowo podrygiwał nogą. Słowa, których potrzebował, piętrzyły mu się w gardle jak klocki.
Zamknęła notes. - Okej.
Palce Avy wygładziły krawędź jej notatek. - Zraniło mnie to - powiedziała. Jej głos był cichy, ale wyraźny. - Sprawdzam wszystko wiele razy. To mi pomaga. Słowa potrafią zapaść w pamięć.
Noah skinął głową. - Wiem. Widziałem twoją minę dziś rano. Nie podobało mi się to, co zrobiłem. Jeśli się zgodzisz, chcę razem z tobą naprawić kod. Będę postępował według twoich wskazówek. Zwolnię... - Wypuścił powietrze, nieświadomy, że je wstrzymywał.
Ava przyglądała mu się przez chwilę. Potem otworzyła notes na stronie z małymi ramkami. - Jeśli mamy pracować razem, masz mnie traktować z szacunkiem. Żadnych żartów z tego, jak pracuję.
Przysunęła notes bliżej. - Zrobiłam listę kontrolną. Testujemy jedną zmianę na raz. Zapisujemy wyniki. Nie zgadujemy dwa razy z rzędu.
Noah uśmiechnął się lekko. - A ja zrobiłem pętlę do szybkich testów. Uruchamia próby jedna po drugiej. Ale nie połączyłem jej z kolejnymi krokami.
Ava narysowała linię między swoimi ramkami. - To połączmy je.
Ustawili się obok siebie. Ava cicho czytała każdy krok.
Noah pisał na klawiaturze. - Pętla uruchamia się pięć razy, zapisuję wyniki.
Patrzyli, jak robot sunie po czarnej taśmie, zatrzymuje się, a potem skręca w lewo, jakby dokładnie tego chciał. Pokonał zakręt i pomknął do następnego punktu.
Ava zaznaczyła punkt na liście. Jej ramiona opadły. - Lepiej.
Pracowali w jednym rytmie. Jej spokojne kroki. Jego szybkie testy. Robot zaczął sunąć, gładko jak łyżwiarz.
Pani Patel przeszła obok i uniosła brwi z lekkim uśmiechem. Nie przeszkadzała im.
Ostatni przejazd testowy zakończył się zatrzymaniem na polu mety. Zapiszczał stoper. Szybko. Czysto. Ava narysowała w swoich notatkach gwiazdkę. Noah klepnął w stół, a potem zerknął na nią.
Podniosła rękę. - Przybijam. - Ich dłonie spotkały się z głośnym klaśnięciem.
W dniu zawodów sala gimnastyczna pachniała świeżym popcornem i markerami. Powiewały plakaty. Warczały roboty. Gdy nadeszła ich kolej, Noah przedstawił proces testowania. Ava wyjaśniła wybory projektowe. Podawali sobie pilota, nie wyrywając go z rąk.
Ich robot podążał za linią, skręcał idealnie i zaparkował z cichym piknięciem. Tablica wyników wyświetlała czasy. Drużyny klaskały. Noah poczuł w piersi ciepłe mrowienie.
Podczas wręczania nagród ich klasa nie zajęła pierwszego miejsca. Ale sędzia w niebieskiej marynarce powiedział: "Specjalne wyróżnienie za najlepszą współpracę trafia do Szkoły Podstawowej Maple Ridge - Drużyny Piątej". Wstążka była jasnozielona. Sędzia dodał: "Bardzo nam się podobało, jak wasz proces połączył różne mocne strony".
Uśmiech Avy dotarł do jej oczu. Noah trzymał wstążkę razem z nią, każde z nich za jeden koniec.
Po powrocie do klasy pani Patel zapytała: "Czego nauczyliśmy się z tego projektu?".
Noah wstał. Głos mu drżał, ale mimo to wstał. - Chcę zapoczątkować w naszej klasie przysięgę "Pomyśl, zanim klikniesz". Pięć zasad pisania SMS-ów i postowania. - Zerknął na Avę. Lekko skinęła głową.
Napisał na tablicy:
Ava podniosła rękę. - Chcę dodać pudełko życzliwości - powiedziała. - Na miłe słowa. Jeśli ktoś komuś pomoże, zapisujemy to. Pani Patel mogłaby czytać kilka w piątki.
Tego popołudnia Noah i Ava powiesili przy drzwiach kolorowy plakat. Pod nim przykleili małe pudełko z otworem i etykietą: "Miłe słowa".
Gdy dzieci wychodziły, kilkoro z nich zatrzymało się, by podpisać przysięgę. Ktoś wrzucił złożoną karteczkę do pudełka. Noah nie patrzył, kto to był.
Ava zamknęła marker i schowała swój notes w gwiazdki. Spojrzała na Noaha. - Dobry plan - powiedziała.
Uśmiechnął się. - Dobre kroki - odpowiedział.
Szturchnęli się łokciami, lekko i swobodnie. W ciszy po dzwonku sala wydawała się inna. Nie naprawiona magicznie. Po prostu lepsza, bo dwoje dzieci wykonało swoją pracę.
Festiwal, znaleziony dziennik i wybór o wschodzie słońca
Czytaj →