Pamiętnik Mai dla Dziadka
Ciepły projekt pełen uśmiechów
📖 Read Story →
Leo wpadł na zajęcia WF-u, a jego tenisówki skrzypiały na lśniącej podłodze. Wszędzie odbijały się niebieskie i czerwone piłki. Kolorowe maty czekały na akrobacje. Leo nie mógł się doczekać zabawy z przyjaciółmi. Trenerka Ramos zagwizdała. 'Gotowi na berka na piłkach? Znajdźcie sobie matę i uważajcie na stopy!' Kiedy Leo skakał, jego przyjaciel Jamie przeskoczył nad matą, ale zahaczył stopą o róg. Jamie przejechał po macie na kolanach. 'Ojej! Widzieliście to?' Leo zachichotał, wystarczająco głośno, żeby wszyscy usłyszeli. Kilkoro dzieci zachichotało. Policzki Jamiego zrobiły się czerwone jak maliny. Usiadł na brzegu maty, skubiąc sznurówkę w bucie. Gra toczyła się dalej, ale Jamie milczał, wpatrując się w podłogę. Na przerwie Leo pobiegł do huśtawek, ale Jamie się do niego nie przyłączył. Leo huśtał się wysoko, mając nadzieję, że Jamie pomacha. Nie pomachał. Leo czuł ścisk w brzuchu. Ale wkrótce zadzwonił dzwonek na lekcję, i to uczucie odpłynęło.
Następnego dnia maty znów były rozłożone. Leo chciał być najszybszy, sznurówki w tenisówkach miał zawiązane na podwójny supeł. Zadzwonił gwizdek. Leo rzucił się po piłkę, z wyciągniętymi ramionami, ale spudłował — jego stopy się poślizgnęły, a całe ciało runęło do przodu, uderzając kolanem i łokciem o matę. Usłyszał to: wybuch chichotów z całej klasy. Potem ktoś parsknął. Policzki Leo zapłonęły. Oczy go zaswędziały. Szybko zamrugał. Teraz wiedział, jak czuł się Jamie. Chciał, żeby chichoty przestały unosić się wokół niego. Jamie był blisko. Nie zaśmiał się. Zamiast tego Jamie wyciągnął rękę. 'Wszystko w porządku, Leo?' zapytał Jamie. Leo ujął rękę Jamiego i powoli wstał. 'Tak. Eee... Przepraszam, że wczoraj się śmiałem, kiedy się poślizgnąłeś. Nie było miło, kiedy to samo spotkało mnie.' Jamie skinął głową. Na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. 'W porządku. Przewracanie się nie jest fajne. Ale możemy sobie nawzajem pomagać wstać — nawet jeśli wyglądamy śmiesznie.' Leo uśmiechnął się szeroko. 'Następnym razem, zamiast się śmiać, kibicujmy. Chcesz wymyślić okrzyk na wypadek, gdy ktoś upadnie?'
Jamie włączył się, klaszcząc w dłonie. 'Wstawaj, otrzep się, silny i dzielny — dasz radę!' Leo dodał podskok i zabawny taniec. Wkrótce inne dzieci dołączyły do ich okrzyku, ilekroć ktoś się poślizgnął. Nawet trenerka Ramos kibicowała razem z nimi. Pod koniec zajęć WF-u Jamie i Leo biegli obok siebie. Jamie już nie milczał. Leo był ostrożny ze swoimi śmiechami. Pamiętał, jak chichot może zaboleć. Ale miłe słowo i mały okrzyk mogły znowu połączyć przyjaciół, bez względu na wszystko.
Przytulna, deszczowa weekendowa przygoda Mai i Liny
📖 Read Story →
Niedoskonałe Urodziny Tworzą Najsłodsze Wspomnienia
📖 Read Story →