Operacja Chomik: Wielkie Domowe Poszukiwania
Słoneczny poranek zamienia się w małą przygodę
Czytaj →
W pierwszą słoneczną sobotę lata każdy chciał bawić się w coś innego.
Park Klonowy brzęczał jak wesoła, pracowita pszczoła. Huśtawki skrzypiały. Ciepły wiatrzyk pachniał skoszoną trawą i pomarańczami z czyjejś przekąski. Pięcioro przyjaciół spotkało się pod wielkim dębem. Ich głosy przekrzykiwały się nawzajem.
Stopy szurały. Ręce wymachiwały. Słowa zderzały się ze sobą. Zabawa wydawała się chwiejna, jak huśtawka wagowa z pustym środkiem.
Lina zacisnęła usta. Spojrzała na twarze swoich przyjaciół. Brwi Malika przypominały namiot. Trampki Priyi szybko tupały. Ręce Ezry schowały się w kieszeniach. Hana opuściła kredę. Lina przypomniała sobie, jak jej klasa wybierała imię dla klasowego zwierzaka. Głosowali. Dzielili się kolejką. To było sprawiedliwe.
Oczy Hany rozbłysły. - Mogę narysować zawijasy?
Lina podbiegła do klonu i zebrała pięć liści, każdy w nieco innym kolorze. - To nasze żetony do głosowania - powiedziała. Narysowała szybkie obrazki na krawędzi ścieżki: piłkę do nożnej, dłoń do berka, oko do chowanego, kwiatek do rysowania i odcisk łapy do zabawnej sztafety.
Priya podbiegła i położyła swój czerwony liść na dłoni. Hana położyła żółty liść na kwiatku. Malik klepnął zielonym liściem w piłkę. Ezra, myśląc intensywnie, położył brązowy liść na oku. Lina położyła swój mały, pomarańczowy liść na odcisku łapy.
Policzyli. - Berek ma dwa - powiedziała Priya. - Rysowanie kredą ma dwa - powiedziała Hana.
Priya i Hana stanęły naprzeciw siebie. Reszta utworzyła koło. - Kibicujemy tylko pozytywnie - przypomniała Lina.
Papier Priyi przykrył kamień Hany. - Berek jako pierwszy! - krzyknęła z radości Priya. Hana roześmiała się i ukłoniła. - Rysowanie może być drugie - powiedziała.
Lina narysowała małe symbole wewnątrz dwóch gwiazd: dłoń w pierwszej, kwiatek w drugiej. Ustawiła w zegarku piosenkę z alfabetem. - Dwie rundy na każdym przystanku - powiedziała. - Kiedy piosenka skończy się dwa razy, ruszamy dalej. Gotowa, załogo?
Pobiegli do pierwszej gwiazdy. Priya lekko dotykała uciekających i biegała w śmiesznych zygzakach. Ezra próbował przemknąć za zjeżdżalnią, ale Priya zakręciła jak lis i go dotknęła. Mrugnął, a potem uśmiechnął się szeroko i zaczął gonić. Liście drżały, gdy przebiegali obok.
Piosenka się skończyła, a potem skończyła się znowu. Zatrzymali się przy gwieździe z kwiatkiem. Kredowy pył uniósł się, miękki i słodki. Hana narysowała płatki wielkie jak talerze. Priya dodała łodygę wysoką jak żyrafa. Ezra, który twierdził, że nie ma zmysłu artystycznego, pokolorował małą biedronkę obok łodygi. - Cześć, mały kropkowany przyjacielu - szepnął.
Malik skrzyżował ramiona. - A piłka nożna? - zapytał. Jego stopa szurała po chodniku.
Lina pokazała ścieżkę. - Chrumkająca świnka do ławki. Skradający się na paluszkach kot z powrotem. Ustawili się w rzędzie. Malik chrumknął tak głośno, że gołąb zerwał się do lotu. Priya szła na palcach z wysoko uniesionymi łapkami. Ezra przez pomyłkę zaczął kiwać się jak kaczka i śmiał się tak mocno, że musiał zacząć od nowa. Okruszki kredy przykleiły się do ich kolan. Nawet ramiona Malika się rozplotły. Na jego twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech.
Piosenka skończyła się dwa razy. Dotarli do gwiazdy z okiem. Ezra wybrał drzewo do chowania się. Skulił się za jego szerokim pniem. Priya liczyła co pięć z zamkniętymi oczami. - Pięć, dziesięć, piętnaście... - Jej głos śpiewał razem z wiatrem. Malik schował się za koszem na śmieci, potem zmienił zdanie i wślizgnął się za zjeżdżalnię. Lina kucnęła przy tęczowej łodydze i wtopiła się w nią jak liść. Ezra myślał, że lubi tylko spokojne zabawy, ale jego serce wybijało radosny rytm. Wyskoczył i delikatnie klepnął: - Zaklepany!
Gwiazdy z dłonią, kwiatkiem, łapą i okiem lśniły teraz od kredowych śladów. Tylko gwiazda z piłką czekała pod koniec zakręconej ścieżki.
Malik spojrzał w niebo. Słońce trochę się zniżyło. - A co, jeśli zabraknie nam czasu? - zapytał. Jego palec u nogi narysował linię zmartwienia.
Pobiegli do gwiazdy z piłką. Lina zanuciła piosenkę z alfabetem jako minutnik. - Błyskawiczny mini-mecz! - zawołała.
Podzielili się na dwie małe drużyny. Trampki tupały. Piłka toczyła się szybko po kredowej tęczy. Priya podała do Malika szybkim stuknięciem. Oczy Malika pojaśniały. Wygiął stopę i posłał piłkę między dwie butelki z wodą. - Gol! - krzyknął Ezra. Wydawało się, że nawet huśtawki kibicują.
Piosenka skończyła się na literze Z. Wszyscy byli rozgrzani i uśmiechnięci.
Lina narysowała duży znak X na końcu ścieżki. Napisała starannymi literami: "Przyjaciele Wygrywają". Dodała maleńką skrzynię skarbów z sercem w środku.
Opadli na trawę, a ich klatki piersiowe unosiły się i opadały. Kredowy pył tworzył kolorowe łaty na ich kolanach i dłoniach. Obok przepłynęła chmura w kształcie żółwia.
Malik przytulił piłkę. - Piłka nożna na końcu była super szybka - powiedział. - Jak zostawienie wisienki na koniec.
Hana usiadła. - Następnym razem dodajmy nową gwiazdę - powiedziała. - Grę, w którą nikt wcześniej nie próbował grać.
Lina uniosła kredę jak flagę kapitana. - Kto jest za?
Pięć rąk wystrzeliło w górę. Wiatr klaskał liśćmi w ich imieniu. Zakręcona mapa świeciła kolorami pod ich stopami, a znak X uśmiechał się jak obietnica.
Spakowali kredę i liście. Dotknęli znaku X razem, jedno po drugim. Potem pobiegli do poidełka, nie po to, by wygrać, po prostu by iść razem, już planując kolejną przygodę wzdłuż zupełnie nowej ścieżki z gwiazd.
Słoneczny poranek zamienia się w małą przygodę
Czytaj →