Pamiętnik Mai dla Dziadka
Ciepły projekt pełen uśmiechów
📖 Read Story →
Bella usiadła na płatku stokrotki, zerkając na odległy Wielki Ogród. Słońce tańczyło na jej kolorowych skrzydełkach. Ale skrzydełka Belli nie były tak szerokie ani szybkie jak u innych motyli. Zatrzepotała nimi, czując, jak drżą. Dziś był ten dzień. Wszystkie motyle zebrały się na skraju łąki, gotowe do lotu. Bella przygryzła wargę. 'Co jeśli się zmęczę? Co jeśli spadnę?' szepnęła. Inne frunęły szybko i z zapałem, ich skrzydełka furkotały jak małe wiatraczki. Bella wzięła głęboki wdech i zatrzepotała za nimi.
Gdy Bella wznosiła się nad miękką, zieloną trawą, obserwowała, jak jej przyjaciele wyprzedzają ją. Wiatr łaskotał jej czułki. Bella trzepotała mocniej, ale jej skrzydełka szybko się zmęczyły. 'Nie zatrzymuj się!' pomyślała. 'Bo nigdy nie dotrzesz do Wielkiego Ogrodu.'
Wkrótce Bella poczuła się chwiejna. Jej skrzydełka opadały coraz niżej z każdym ruchem. Zaczęła zwalniać. Łąka poniżej wydawała się tak daleko, a jej serce biło głośno jak bęben. Właśnie wtedy Bella zauważyła na dole mrówkę Marco, niosącą maleńki zielony listek. Odpoczywał na kamieniu, uśmiechając się do niej. 'Wyglądasz na zmęczoną, Bello?' zawołał. Bella skinęła głową, powstrzymując łzę. Marco pomachał czułkami. 'Kiedy moje nóżki się męczą, zawsze robię przerwę i dzielę się swoim ciężarem. Chcesz do mnie dołączyć?'
Bella opadła w dół. Odpoczęła skrzydełkami, podczas gdy Marco podał jej okruszek cukru. Zabłysnął na jej języku. 'Dziękuję ci, Marco,' powiedziała, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Kilka minut później Bella znów uniosła się w górę. Tym razem jej skrzydełka wydawały się lżejsze. Polatała dalej niż wcześniej, aż jej mięśnie znów poczuły się senne.
Powietrze wypełniło się cichym śpiewem. Biedronka Lina stukała w swój listek, śpiewając wesołą melodię. 'Dołącz do nas, Bello!' zawołała Lina. Bella zawisła obok Liny, jej ciało kołysało się w rytm muzyki. Piosenka Liny sprawiła, że Bella zachichotała – jej zmartwienia stały się mniejsze, jak odległe chmurki. 'Czy mogę trochę z wami odpocząć?' zapytała Bella. Lina promieniała. 'Oczywiście! Wszyscy potrzebujemy przerw na nasze skrzydełka i śpiew.'
Po ich duecie serce Belli wypełniło się ciepłem. Poleciała dalej, mijając żółte jaskry i wysokie dzwonki. Kiedy jej skrzydełka znów zaczęły boleć, wylądowała w pobliżu brzęczącego dźwięku. To był trzmiel Omar, pijący nektar. Omar spojrzał w górę z uśmiechem. 'Spróbuj słodkiego nektaru, Bello! Daje mi energię do szybowania po ogrodzie.' Bella wzięła maleńki łyk. Nektar smakował świeżo i chłodno. 'Jak udaje ci się iść dalej?' zapytała cicho Bella. Omar poklepał się po futrzanym brzuszku. 'Zawsze zatrzymuję się na przekąskę i pogawędkę. Nawet najbardziej zajęte pszczoły potrzebują pomocy od przyjaciół.'
Z każdą przerwą, z każdym życzliwym słowem, skrzydełka Belli stawały się stabilniejsze. Każdy odpoczynek przynosił nową siłę. Każdy uśmiech czynił ją odważniejszą. Kiedy w końcu pojawiła się brama Wielkiego Ogrodu, Bella zamrugała ze zdumienia. Szybowała przez słodkie powietrze, płatki kwiatów muskały jej nóżki. Wszystkie motyle wirowały i wiwatowały. Bella wylądowała na różowym tulipanie, bez tchu i dumna. Spojrzała wstecz na długą łąkę, którą przebyła. Marco, Lina i Omar machali z dołu. Bella zatrzepotała skrzydełkami, błyszcząc jaśniej niż kiedykolwiek. Dotarła do Wielkiego Ogrodu – nie spiesząc się, ale odpoczywając, śmiejąc się i pozwalając przyjaciołom ją dopingować.
Przytulna, deszczowa weekendowa przygoda Mai i Liny
📖 Read Story →
Niedoskonałe Urodziny Tworzą Najsłodsze Wspomnienia
📖 Read Story →