Kaiya i dzielna nowa muszla
Małe kroczki budują wielką odwagę pod falami
Czytaj →
Brzuch Liny dziwnie bulgotał pierwszego poranka w Szkole Maple Grove.
Stała przy wielkich drzwiach wejściowych. Jej plecak wydawał się bardzo ciężki. Korytarze były jasne i pełne ruchu. Piszczały buty. Trzaskały szafki. W powietrzu unosił się zapach kredek i ciepłych tostów.
Lina dotknęła swojej plakietki z imieniem. Lina Ortiz, klasa 2. Wyszeptała to do siebie. Nie chciała zapomnieć. A co, jeśli zapomni czyjegoś imienia? A co, jeśli się zgubi? Albo nie będzie wiedziała, gdzie usiąść podczas obiadu?
Dzwonek zadzwonił jak cichutka piosenka. Lina ruszyła za rzędem dzieci do jasnej sali. Światło słoneczne oblewało kolorowe dywany i kosze z książkami. Uśmiechnięta nauczycielka pomachała do nich.
Lina usiadła przy stoliku. Schowała dłonie na kolanach. Zaczęła liczyć okna. Jedno, drugie, trzecie. Liczenie dodawało jej otuchy.
Pani Patel uklękła przy krześle Liny. Jej głos był ciepły i spokojny.
Lina zamrugała. Odkrywcą? Ugięły się pod nią kolana. Wcale nie czuła się odważna. Ale naklejka z kompasem zalśniła. Dziewczynka skinęła głową.
Pani Patel przyprowadziła chłopca z kręconymi włosami i nieśmiałym, lekkim uśmiechem.
Pani Patel wręczyła im małą, papierową mapę. Były na niej kropki, strzałki i gwiazdki. Obok każdej gwiazdki znajdowała się notatka.
Lina poczuła, jak w jej głowie coś przeskakuje, niczym pasujący puzel. Mapa! Przecież potrafi czytać mapę. Przykleiła naklejkę z kompasem do koszulki. Była chłodna i gładka.
Wyszli na przyjazny korytarz. Z plakatów uśmiechały się postacie. Pan woźny pchał wózek, który pachniał cytrynami.
Oczy pana woźnego zwęziły się w radosnym uśmiechu. - Nie ma za co, podróżnicy. - Wskazał na znak z obrazkiem książki. - Biblioteka jest w tamtą stronę.
Przytulna biblioteka czekała na nich z miękkimi fotelami i tęczowym dywanem. Pani bibliotekarka miała kolczyki w kształcie gwiazdek.
Zaczęli przeglądać półki. Grzbiety książek tworzyły kolorowe paski. Ręka Omara zawisła w powietrzu, po czym się zatrzymała.
Odznaczyli książkę na mapie i ruszyli za strzałkami namalowanymi na podłodze. Na drzwiach do sali muzycznej widniała notatka i mały klucz wiolinowy.
Uśmiechnęli się od ucha do ucha. Zaznaczyli kolejną gwiazdkę.
Stołówka brzęczała jak pracowity ul. Przesuwały się tace. Strzelały kartoniki z mlekiem. Zapach pizzy mieszał się z zapachem pomarańczy.
Omar zwolnił. Zaczął nerwowo wykręcać brzeg swojego rękawa.
Lina też poczuła, jak hałas naciska na jej uszy. Rozejrzała się. Zauważyła mały stolik przy oknie. Światło tworzyło na nim jasny kwadrat.
Ustawili się w kolejce. Pani w różowym fartuchu uśmiechnęła się do nich.
Każde z nich wzięło po plasterku. Owoc był chłodny i słodki, niczym łagodny melon. Lina zaznaczyła ostatnią gwiazdkę na ich mapie.
Podczas przerwy grupa dzieci bawiła się w klaskankę. Omar trzymał się na uboczu. Czubkami butów rysował linie w kurzu.
Omar spróbował. Nie trafił i się roześmiał. Spróbowali znowu. Udało mu się! Dwójka dzieci przyglądała się im z uśmiechem.
Po południu pani Patel wezwała ich na środek klasy.
Pod koniec dnia Lina spojrzała na drzwi i znaki. Nie wydawały się już obce. To były miejsca, które znała.
Omar pomachał swoją książką o wielorybach. - Do zobaczenia jutro?
Drugiego dnia przy umywalce do farb, jedno z dzieci stało bezradnie z brudnymi rękami.
Lina spojrzała na Omara. On już się uśmiechał.
Wskazali na suszarkę przy oknie. Krople farby tworzyły małe rzeczki. We trójkę patrzyli, jak kolory błyszczą. Szkoła wydawała się duża i przyjazna, niczym mapa z mnóstwem gwiazdek.
Lina dotknęła swojej naklejki z kompasem. Nie świeciła, ale dziewczynka tak. I była gotowa na odkrycie kolejnej ścieżki.