Sowa Owen odkrywa noc
Małe machnięcia, wielka odwaga
Czytaj →
Lily przycisnęła nos do okna dojo i wstrzymała oddech.
W środku stopy cicho uderzały o lśniącą drewnianą podłogę. Białe stroje migały i obracały się. Pasy zawiązane jak ciasne uściski podskakiwały przy każdym kroku. Serce Lily biło szybko, jak mały bębenek.
Lubiła te czyste zapachy. Ryżowe maty, cytrynowy spray i świeże powietrze. Lubiła spokojną muzykę i równe odliczanie. Ale drzwi wydawały się bardzo duże.
Jakaś dłoń otworzyła je od środka. Wysoki mężczyzna o dobrych oczach uśmiechnął się.
Lily prawie zrobiła krok w tył. - Ja... może tylko popatrzę - powiedziała.
Pokazał jej, jak stanąć prosto i się ukłonić. Kucyk Lily otarł się o jej ramię. Drewno wydawało się ciepłe pod jej skarpetkami. Wzięła maleńki oddech i weszła do środka.
Grupa ustawiła się w rzędzie według wzrostu. Lily spojrzała w bok.
Stały tam też trzy inne dziewczynki. Jedna podskakiwała na palcach i szeroko się uśmiechała.
Dziewczynka o spokojnych oczach schowała luźną chustkę do torby. - Jestem Noor - powiedziała. - Trochę się denerwuję.
Inna dziewczynka pomachała i zachichotała. - Elena. Mylę lewą i prawą stronę.
Ramiona Lily rozluźniły się. - Jestem Lily. Myślałam, że będę jedyną dziewczynką.
Maya zaśmiała się cicho. - Nie ma mowy. Już jesteśmy drużyną.
Sensei Marcos klasnął raz. Dźwięk był wyraźny w dużej sali.
Ukłonili się do przodu. Ukłonili się sobie nawzajem. Policzki Lily były ciepłe, ale jej stopy czuły się pewnie.
Lily była w parze z Noor. Wyciągały ręce do nieba. Dotykały palców u stóp i poruszały palcami u rąk. Ich chichoty zderzały się ze sobą jak bańki mydlane.
Pokazał pierwszy ruch. Krok, blok, wdech. Lily próbowała go naśladować.
Jej stopa trochę się poślizgnęła. Ręka powędrowała za wysoko. Jej policzki płonęły jak małe grzanki.
Maya spróbowała dużego kopnięcia i zachwiała się. - Ojej! - powiedziała, machając rękami jak wiatrak.
Noor zapomniała kroku i zatrzymała się, poruszając ustami podczas myślenia.
Elena odwróciła się w lewo zamiast w prawo. Zamrugała, a potem znów zachichotała.
Sensei uśmiechnął się. - Oto sztuczka - powiedział cicho. - Liczcie razem. I bądźcie jak silny bambus na wietrze. Wyginajcie się, ale nie łamcie.
Pokazał im, jak stać jak bambus. Stopy zakorzenione. Plecy proste. Ramiona miękkie.
Poruszały się razem. Krok, blok, wdech. Krok, blok, wdech. Ich szepty tworzyły cichą rzekę dźwięków.
Ćwiczyły, aż kroki zaczęły przypominać piosenkę. Lily czuła, jak jej ręce przecinają czyste powietrze. Jej stopy odnajdywały podłogę, jakby już ją znały.
Sensei przygotował zabawny tor przeszkód. Pachołki, miękki tunel, poduszki do przeskakiwania i niska równoważnia.
Maya ruszyła pierwsza, lekka jak kot. Przeskoczyła przez poduszki i uniosła pięść.
Noor poruszała się jak woda. Przepłynęła przez tunel i uśmiechnęła się delikatnie.
Elena stawiała ostrożne kroki na równoważni. Lewa, prawa - sprawdziła ręce - i udało się.
Lily stanęła na starcie. Równoważnia wydawała się wąska. Podkurczyła palce u stóp w skarpetkach.
Czuła mrowienie w dłoniach. Serce podeszło jej do gardła. Spojrzała na drugi koniec i przełknęła ślinę.
Maya wyklaskała delikatny rytm. Klep, klep, klep.
Lily wzięła jeden oddech. Potem jeden krok. Równoważnia ugięła się pod jej stopą. Zachwiała się, a potem rozłożyła ręce jak skrzydła.
Krok. Krok. Krok. Jej oczy były skupione na końcu. Ciche klaskanie przyjaciółek tworzyło mały bębenek.
Dotarła do ostatniego centymetra. Ugięła kolana. Zeskoczyła i wylądowała.
Uśmiech rozjaśnił jej twarz. Był wielki i jasny, jak słońce wpadające przez okna.
Zajęcia zakończyły się ukłonem. Sensei trzymał mały koszyk.
Gwiazdka Mai zaszeleściła, gdy się poruszyła. Noor obrysowała swoją opuszkiem palca. Elena podniosła swoją do światła i zaśmiała się.
Lily dotknęła swojej gwiazdki. Była gładka i trochę lepka. Jej pas wydawał się dopasowany i pewny.
Cztery Latające Kopnięcia ustawiły się ramię w ramię. Ukłoniły się razem, jak jedna.
Na zewnątrz niebo było pomarańczowo-złote. Drzwi do sali gimnastycznej zabrzęczały, gdy się rozsunęły.
Lily spojrzała za siebie na duże okno. Jakaś mała twarzyczka zaglądała do środka, z nosem przyciśniętym do szyby.
Lily podniosła rękę i pomachała. - Cześć! - zawołała. - Chcesz spróbować z nami?
Stanęła trochę prościej. Jej kroki wydawały się lekkie. Papierowa gwiazdka szeleszczała na jej rękawie, gdy szła, i była już gotowa na następny raz.